Etykiety
absolwenci
(6)
Agusia
(5)
angielski
(2)
Ania
(6)
artykuły
(8)
Budowanie w rodzinie relacji opartych na miłości
(3)
cała Polska czyta dzieciom
(1)
chemia
(7)
Co można zrobić z powieścią
(4)
Czas wolny
(29)
doświadczenia
(16)
ED
(122)
Edukacja domowa - pomyśla
(5)
Edukacja domowa nastolatków
(5)
egzaminy
(13)
fizyka
(1)
geografia
(3)
historia
(9)
kreatywność
(4)
Krzyżówki
(5)
Książka
(15)
matematyka
(2)
Montessori
(1)
nauka
(18)
plastyka
(10)
polski
(10)
Poradnia PP
(3)
prace pisemne
(4)
Rozkoszuj się swoimi dziećmi
(4)
Różnorodne wątpliwości związane z ED
(3)
skauting.
(6)
szkoła
(13)
Święta
(13)
teatr
(1)
the Boyer Blog
(17)
ustawa
(2)
video
(8)
Wakcyjna wyprawa
(5)
Warszawa
(17)
WOS
(1)
wychowanie
(9)
wycieczki
(28)
Zdjęcia
(4)
zgoda
(5)
zjazd
(9)
czwartek, 12 lutego 2009
Badania histopatologiczne
Badania histopatologiczne Agatki odebrane - uf... wszystko w porządku, to co jej wycięto, to był łagodny włókniak. Bardzo się cieszę.
niedziela, 8 lutego 2009
Król trędowaty
Zabrałyśmy się za kolejną książke z serii rycersko-średniowiecznej. Tym razem na tapetę poszła książka Zofii Kossak - "Król trędowaty". Czytamy ją nie tylko dlatego, że akurat studiujemy średniowiecze, ale też dlatego, że postać jerozolimskiego króla trędowatego zaciekawiła nas, gdy oglądałyśmy film "Królestwo niebieskie". Najpierw film oglądał Marek, bo ja "bałam się okrucieństwa". Ale tego samego dnia, zachęcona przez Marka usiadłam przed monitorem i też obejrzałam (a Marek razem ze mną - drugi raz jednego dnia :). Rzeczywiście krwi trochę się leje, ale generalnie jest to film o wartościach, wyborach między dobrem i złem i szlachetności, dlatego też zdecydowaliśmy się obejrzeć go z Anią i Agatką. Film zainspirował pojawienie się pytań - Czy Baldwin IV naprawdę żył? Czy naprawdę był trędowaty? Czy naprawdę istniał Saladyn? Czy rzeczywiście Jerozolimą rządzili kiedyć "krzyżowcy"? Szukając odpowiedzi na te pytania (oczywiście przełączyliśmy się na Wikipedię) znaleźliśmy też tę książkę. Bardzo ciekawie napisana i oddająca klimat miejsca i epoki. Klimat stworzony z jednej strony przez ludzi tęskniących za Panem Bogiem, z drugiej strony przez ludzi żądnych władzy, bogactw - o które w tamtych czasach na wschodzie było łatwiej niż w zabiedzonej Europie. Jesteśmy w połowie i czytamy razem - tzn. ja czytam, a Agatka słucha i zadaje pytania np. o trąd, możliwości leczenia i o to dlaczego jest tylu trędowatych w dzisiejszych czasach, skoro trąd można całkowicie wyleczyć i to za niezbyt duże pieniądze.
środa, 4 lutego 2009
Historia żółtej ciżemki
Dawno, dawno temu, jako uczennica szkoła podstawowej musiałam przeczytać książkę Antoniny Domańskiej "Historia żółtej ciżemki". Nie pamiętam czy udało mi się ją skończyć, ale pamiętam okropne uczucie nudy i zniechęcenia zarówno przy lekturze, jak i przy oglądaniu filmu. Pomimo tego niezatartego wrażenia zaproponowałam Agatce, że razem przeczytamy tę książkę. Akurat studiujemy kulturę średniowiecza i jakoś tak wydawała mi się na czasie. Czytałam głośno, prostując co niektóre archaizmy i odpowiadając na pytania, tak aby dziecko rozumiało, co czytam. Łyknęłyśmy tę książkę w tydzień, przy czym Aga codziennie domagała się nowej porcji lektury. I okazało się, że i jej i mi książka bardzo się podobała. Nawet wzruszyłyśmy się, gdy Wawrzek (główny bohater) po 10 latach spotkał się z rodziną, która była przekonana, że od dawna nie żyje. Myślę, że to co mi przeszkodziło w takim odbiorze tej lektury, był jej język, zbyt trudny, zbyt obcy dla współczesnego dziecka.
Przy okazji pooglądałyśmy sobie zdjęcia ołatarza Wita Stwosza, odkryłyśmy bogaty średniwieczny Kraków i bogatych wolnych chłopów.
Agatka natomiast stwierdziła, że to wstyd, że była w Berlinie, w Wenecji, a nigdy nie była w pradawnej stolicy Polski, w Krakowie. Musimy koniecznie to nadrobić.
Przy okazji pooglądałyśmy sobie zdjęcia ołatarza Wita Stwosza, odkryłyśmy bogaty średniwieczny Kraków i bogatych wolnych chłopów.
Agatka natomiast stwierdziła, że to wstyd, że była w Berlinie, w Wenecji, a nigdy nie była w pradawnej stolicy Polski, w Krakowie. Musimy koniecznie to nadrobić.
niedziela, 1 lutego 2009
Olimpiada polonistyczna i metoda Domana
Parę dni temu dowiedziałam się, że moja starsza córeczka Ania, została finalistką wojewódzkiej olimpiady polonistycznej. - jedyna ze swojej szkoły. Bardzo się cieszę. Chociaż trochę może to być dziwne, że Ania, córka matematyczki i fizyka, jest zdecydowanie humanistką. Przypomina mi jednak o jej pierwszych krokach w nauce pisania. Zaczęło się wszystko, gdy miała 11 miesięcy. Wtedy odkryłam metodę Domana. Najpierw znalazłam jakiś artykuł o nauce szybkiego liczenia. Pomyślałam, że skoro można nauczyć takiego malucha liczyć, to można nauczyć czytać. Pierwsze karty do czytania robiłam sama, czarnym tuszem. I tak się jakoś fajnie złożyło, że kilka, może kilkanaście dni później znalazłam w księgarni książkę opisującą tę metodę. Poprawiłam wszystkie swoje błędy, wynikające z niewiedzy i pracowałyśmy dalej.
Potem okazało się, że chociaż Ania bardzo dobrze czyta, to mamy problem z głoskowaniem - bo ona uczyła się czytać globalnie (i tak jej zostało), a nie po literze. Ale dosyć szybko zaczęła pisać pamiętnik i przebrnęłyśmy dosyć łatwo przez trudności z pisaniem - i dzisiaj moja starsza córka z powodzeniem startuje w konkursach polonistycznych. Czy metoda Domana miała na to wpływ? Pośredni na pewno tak. Ania nigdy nie miała trudności z czytaniem i szybko zaczęła czytać teksty dotyczące spraw, które ją interesują. Zostało jej tak do dzisiaj - książki wypożycza na kilogramy, aż czasami jestem przerażona.
Agatki nie uczyłam tą metodą. Nie wiem czy był to brak czasu (bo niestety karty się poniszczyły w kolejnych przeprowadzkach i trzeba było zrobić nowe) - gdy uczyłam Anię, miałam tylko ją. W każdym razie cieszę się, że czuję taką wewnętrzną wolność, aby pozwolić Ani rozwijać się zgodnie z jej własnymi predyspozycjami i chociaż zmusiłam ją do pójścia do klasy matematyczno-fizycznej w gimnazjum, to już wtedy zrobiłam to tylko dlatego, że klasy te są na wyższym poziomie we wszystkich przedmiotach, nie tylko w matematyce i fizyce.
Potem okazało się, że chociaż Ania bardzo dobrze czyta, to mamy problem z głoskowaniem - bo ona uczyła się czytać globalnie (i tak jej zostało), a nie po literze. Ale dosyć szybko zaczęła pisać pamiętnik i przebrnęłyśmy dosyć łatwo przez trudności z pisaniem - i dzisiaj moja starsza córka z powodzeniem startuje w konkursach polonistycznych. Czy metoda Domana miała na to wpływ? Pośredni na pewno tak. Ania nigdy nie miała trudności z czytaniem i szybko zaczęła czytać teksty dotyczące spraw, które ją interesują. Zostało jej tak do dzisiaj - książki wypożycza na kilogramy, aż czasami jestem przerażona.
Agatki nie uczyłam tą metodą. Nie wiem czy był to brak czasu (bo niestety karty się poniszczyły w kolejnych przeprowadzkach i trzeba było zrobić nowe) - gdy uczyłam Anię, miałam tylko ją. W każdym razie cieszę się, że czuję taką wewnętrzną wolność, aby pozwolić Ani rozwijać się zgodnie z jej własnymi predyspozycjami i chociaż zmusiłam ją do pójścia do klasy matematyczno-fizycznej w gimnazjum, to już wtedy zrobiłam to tylko dlatego, że klasy te są na wyższym poziomie we wszystkich przedmiotach, nie tylko w matematyce i fizyce.
czwartek, 29 stycznia 2009
Lekcja gry na keybordzie
We wtorek Agatka miała pierwszą lekcję gry na keybordzie. Chciaż nie jestem kompletną analfabetką dziedzinie muzyki i w przeciwieństwie do większości lubuskich uczniów szkół wszelkich (poza muzycznymi) potrafię czytać z nut, to jednak nie odważyłam się sama zabrać za jej naukę. Poprosiłam o to moją koleżankę Marylkę. Będzie przychodzić do nas raz w tygodniu, a w pozostałe dni Aga będzie ćwiczyć pod moim okiem. Pierwszą lekcje mamy za sobą i mamy też w domu zachęcone do grania dziecko - co mnie niezmiernie cieszy. Zresztą Marylka (to ta dziewczyna od ciastek!!!), ma niesamowite podejście do dzieci. Oczywiscie zostałam także przeszkolona na co mam zwracać uwagę w tym tygodniu, w czasie gdy Aga będzie ćwiczyć.
Natomiast w środę Agusia miała zdjete szwy i pozbyła się gipsu z nóżki. Ale ulga, uffff.......
poniedziałek, 26 stycznia 2009
Ustawa o systemie oświaty
W nowej ustawie o systemie oświaty doprecyzowano kwestie związane z edukacją domową. Jeżeli przejdzie jeszcze przez Senat, a potem oprze się prezydenckiemu vetu, część związana z ED będzie miała taki kształt:
ust. 8 otrzymuje brzmienie:
„8. Na wniosek rodziców dyrektor odpowiednio publicznego lub niepublicznego przedszkola, szkoły podstawowej, gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej, o której dziecko zostało przyjęte, może zezwolić, w drodze decyzji, na spełnianie przez dziecko odpowiednio obowiązku, o którym mowa w art. 14 ust. 3, poza przedszkolem, oddziałem przedszkolnym ub inną formą wychowania przedszkolnego i obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą.”,
f) dodaje się ust. 10–14 w brzmieniu:
„10. Zezwolenie, o którym mowa w ust. 8, może być wydane, jeżeli:
1) wniosek o wydanie zezwolenia został złożony do dnia 31 maja;
2) do wniosku dołączono:
a) opinię poradni psychologiczno – pedagogicznej,
b) oświadczenie rodziców o zapewnieniu dziecku warunków
umożliwiających realizację podstawy programowej obowiązującej a danym etapie kształcenia,
c) zobowiązanie rodziców do przystępowania w każdym roku szkolnym przez dziecko spełniające obowiązek szkolny lub
obowiązek nauki do rocznych egzaminów klasyfikacyjnych, których mowa w ust. 11.
11. Dziecko spełniające obowiązek szkolny lub obowiązek nauki poza szkołą otrzymuje świadectwo ukończenia poszczególnych klas danej zkoły po zdaniu egzaminów klasyfikacyjnych z zakresu części podstawy programowej obowiązującej na danym etapie kształcenia, uzgodnionej a dany rok szkolny z dyrektorem szkoły, przeprowadzonych
zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 22 ust. 2 pkt 4 przez szkołę, której dyrektor zezwolił na spełnianie obowiązku szkolnego lub bowiązku nauki poza szkołą. Dziecku takiemu nie ustala się oceny zachowania.
12. Roczna i końcowa klasyfikacja ucznia spełniającego obowiązek szkolny lub obowiązek nauki poza szkołą odbywa się zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 22 ust. 2 pkt 4.
13. Dziecko spełniające obowiązek szkolny lub obowiązek nauki poza szkołą ma prawo uczestniczyć w szkole w nadobowiązkowych zajęciach ozalekcyjnych, o których mowa w art. 64 ust. 1 pkt 4.
14. Cofnięcie zezwolenia, o którym mowa w ust. 8, następuje:
1) na wniosek rodziców;
2) jeżeli dziecko z przyczyn nieusprawiedliwionych nie przystąpiło do egzaminu klasyfikacyjnego, o którym mowa w ust. 10 pkt 2 lit. , albo nie zdało rocznych egzaminów klasyfikacyjnych, o których mowa w ust. 10 pkt 2 lit. c;
3) w razie wydania zezwolenia z naruszeniem prawa.”;
ust. 8 otrzymuje brzmienie:
„8. Na wniosek rodziców dyrektor odpowiednio publicznego lub niepublicznego przedszkola, szkoły podstawowej, gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej, o której dziecko zostało przyjęte, może zezwolić, w drodze decyzji, na spełnianie przez dziecko odpowiednio obowiązku, o którym mowa w art. 14 ust. 3, poza przedszkolem, oddziałem przedszkolnym ub inną formą wychowania przedszkolnego i obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą.”,
f) dodaje się ust. 10–14 w brzmieniu:
„10. Zezwolenie, o którym mowa w ust. 8, może być wydane, jeżeli:
1) wniosek o wydanie zezwolenia został złożony do dnia 31 maja;
2) do wniosku dołączono:
a) opinię poradni psychologiczno – pedagogicznej,
b) oświadczenie rodziców o zapewnieniu dziecku warunków
umożliwiających realizację podstawy programowej obowiązującej a danym etapie kształcenia,
c) zobowiązanie rodziców do przystępowania w każdym roku szkolnym przez dziecko spełniające obowiązek szkolny lub
obowiązek nauki do rocznych egzaminów klasyfikacyjnych, których mowa w ust. 11.
11. Dziecko spełniające obowiązek szkolny lub obowiązek nauki poza szkołą otrzymuje świadectwo ukończenia poszczególnych klas danej zkoły po zdaniu egzaminów klasyfikacyjnych z zakresu części podstawy programowej obowiązującej na danym etapie kształcenia, uzgodnionej a dany rok szkolny z dyrektorem szkoły, przeprowadzonych
zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 22 ust. 2 pkt 4 przez szkołę, której dyrektor zezwolił na spełnianie obowiązku szkolnego lub bowiązku nauki poza szkołą. Dziecku takiemu nie ustala się oceny zachowania.
12. Roczna i końcowa klasyfikacja ucznia spełniającego obowiązek szkolny lub obowiązek nauki poza szkołą odbywa się zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 22 ust. 2 pkt 4.
13. Dziecko spełniające obowiązek szkolny lub obowiązek nauki poza szkołą ma prawo uczestniczyć w szkole w nadobowiązkowych zajęciach ozalekcyjnych, o których mowa w art. 64 ust. 1 pkt 4.
14. Cofnięcie zezwolenia, o którym mowa w ust. 8, następuje:
1) na wniosek rodziców;
2) jeżeli dziecko z przyczyn nieusprawiedliwionych nie przystąpiło do egzaminu klasyfikacyjnego, o którym mowa w ust. 10 pkt 2 lit. , albo nie zdało rocznych egzaminów klasyfikacyjnych, o których mowa w ust. 10 pkt 2 lit. c;
3) w razie wydania zezwolenia z naruszeniem prawa.”;
sobota, 24 stycznia 2009
Scrap
Jesteśmy już po operacji w domu. Aga ma na nóżce założoną szynę. Codziennie ją zdejmujemy i zmieniamy opatrunek. Wycięty guz okazał się nie być tłuszczakiem, ale niestety czymś co należy zbadać histopatologiczne. Za 3 tygodnie wynik tego badania.
W tak zwanym między czasie, szukając jakieś dziedziny plastycznej, którą Agatka mogłaby się zainteresować odkryłam SCRAP. Czyli sztukę upiększania kartek, pudełek, tworzenia albumów itd. z papieru i tzw. resztek. Zafascynowało nas obie. Razem oglądałyśmy blogi scrapowe, galerie. Aga od razu zabrała sie za robienie różnych prac z niczego. Rezultaty jej wysiłków znajdują się na zdjeciach poniżej. Ja nie wiem jak ona to robi, bo ja zanim zabrałam się za zrobienie czegokolwiek, musiałam najpierw .... zrobić zakupy. Prace scrapowe, wbrew swojej nazwie nie koniecznie są tanie - jak się okazało, gdy wkładałam do koszyka w wirtualnym sklepie wszystkie "konieczne" rzeczy, po czym większość z nich wyrzuciłam, a i tak zapłaciłam tyle, że... lepiej nie mówić. Ale radość tworzenia, jaką obydwie przeżywamy jest warta swojej ceny. Trafienie w SCRAPA, to prawdziwe bingo.
A oto prace Agatki (te z niczego)
poniżej fragmenty scrapowej pracowni Agatki
Subskrybuj:
Posty (Atom)