Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradnia PP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradnia PP. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 maja 2010

Poradnia PP

Jesteśmy już po badaniach w poradni PP. Mieliśmy mały kłopot, bo osoba rejestrująca nie chciała nas zapisać, gdyż nasze dziecko uczy się (czyli jest zapisane) w szkole w innym mieście. Na szczęście rozmowa z dyrekcją poradni wyprostowała sytuację.

Jeszcze czekamy na spisaną opinię, ale już jesteśmy po rozmowie. Przyznam, że trochę obawiałam się tych badań, bo nasze edukacja w tym roku mocno odbiegała od tego co bym sobie wymarzyła. Do tego panie badające Agatkę chciały sprawdzić czy naprawdę ED tak dobrze na nią wpłynęło, jak twierdziliśmy. Marek troche oponował, bo przecież, aby to sprawdzić trzeba by mieć badanie przed rozpoczęcie ED, a nasze jedyne badanie było robione rok temu, czyli po pierwszym roku Edukacji Domowej. W każdym razie okazało się, że moje przeciętne jeszcze rok temu dziecko, dzisiaj jest już ponad przeciętne ;) - ciekawe. Panie stwierdziły, że w jej rozwoju widać wiele stymulujących działań rodziców. Hm? To co by było, gdybym miała więcej czasu i bardziej szukała zainteresowań dziecka, a nie jedynie (no trochę przesadzam) sprawdzała czy Aga nauczyła się tego, co kazałam jej się nauczyć do egzaminu?

Z drugiej strony myślę, że może to nawet dobrze, że miałam mniej czasu. Agatka zrobiła się bardziej samodzielna w nauce. A to też jest ważna kwestia.

niedziela, 10 maja 2009

Opinia z poradni PP

Otrzymaliśmy (wreszcie) opinię z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Wynik: dziecko przeciętne, za wyjatkiem pamięci wzrokowej, która jest poniżej normy.

Na początku oczywiście mnie zatkało. Dla mnie (jak dla każdej mamy), Aga jest absolutnie nieprzeciętna, wyjątkowa, a jaka zdolna. Ale kiedy ochłonęłam z pierwszego szoku pomyślałam sobie, że to jest bardzo znamienne. Oto przeciętne dziecko, które dzięki indywidualnemu podejścia zaczyna się bardzo dobrze rozwijać, więc co by było gdyby było powyżej norm wiekowych, gdyby było trochę bardziej zdolne niż średnia krajowa? Widać tutaj wyraźnie jak bardzo system jaki mamy w polskiej (i nie tylko w polskiej) szkole, gdzieś przepuszcza przez palce możliwości dzieci. Ja nie twierdzę, że dzieciaki w szkole w ogóle nieczego się nie uczą - oczywiście uczą się. Ale o ile bardziej by się uczyły, gdyby były np. dużo mniejsze klasy.

Jeżli chodzi o nas, to wczoraj skończyłyśmy program historii i przyrody. Z tych przedmiotów zostały nam powtórki do egzaminów. Gdbyby nie grudniowo-styczniowa przerwa związana z egzaminami na I semestr, to pewnie skończyłybyśmy materiał szkolny w lutym, może w marcu. Dlatego zastanawiam się, czy w przyszłym roku nie warto egzaminów rozłożyć jakoś tak w czasie roku szkolnego. Czyli np. pozdawać te przedmioty wcześniej - zwłaszcza, że egzaminy mają być raz w roku. Ale to na razie pieśń przyszłości. Póki co czekają nas egzaminy - na poczatku czerwca + w połowie j.polski. A w poniedziałek zaniosę do szkoły wszystkie potrzebne dokumenty, aby dyrektor szkoły mógł wydać zgodę na ED w kolejnym roku szkolnym. Te wszystkie potrzebne dokumenty to: podanie, zobowiązanie do realizowania podstawy programowej, zobowiązanie do podejścia przez dziecko do rocznych egzaminów, opinia z przychodni PP. Marek żartuje, że mogę dołączyć jeszcze potwierdzenie Sanepidu o dobrych warunkach do nauki, potwierdzenie BHP o tym, że w domu są zachowane normy bezpieczeństwa. Potwierdzenie od psychiatry, że z moją głową jest wszystko w porządku. Potwierdzenie od pastora, że mam duchowe kwalifiakcje do bycia mamą. Zaświadczenie z pobliskiego sklepu, że robie zakupy i nie głodze dziecka. I zaświadczenie od weterynarza, że mój pies nie ma pcheł.;)

wtorek, 7 kwietnia 2009

Poradnia PP

Agatka była dzisiaj na badaniach w poradni pedagogiczno-psychologicznej.

Nie byłam z nią, bo wczoraj moja starsza Ania poślizgnęła się idąc po schodach i rąbnęła z całej siły głową w metalową balustradę - rozcięła sobie łuk brwiowy i wylądowała w szpitalu z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu. Byłam z nią w nocy - koszmar, człowiek patrzy na swoje nastoletnie dziecko, które pod wpływem wypadku nie wie jak się nazywa i nie rozumie co się do niego mówi. No ale dzisiaj już jest ok. Troszkę jest słaba, ale te wszystkie objawy wstrząśnienia ustąpiły. Chcę podziękować wszystkim naszym przyjaciołom, którzy modlili się za Anię tej nocy. Jutro, albo pojutrze zabieram ją do domu.

A wracając do Agataki i poradni. Okazało się, że w naszej poradniibadania takie są podzielone na 4 etapy. Czyli musimy pojawić się jeszcze trzy razy. Wiem, że gdzie indziej trwa to kilka godzin, ale za jednym zamachem. U nas krócej - i może lepiej, bo przynajmniej dzieciak nie jest przemęczony. Parę dni wcześniej, za radą jednej z mam ED, Marek wybrał się z Agatką do tej poradni i zaniósł "podstawę prawną" i jeszcze jakąś informacje o ED. I tutaj niespodzianka - okazało się, że pani pedagog zna zjawisko ED. Zna tzn. słyszała co nieco i to pozytywnie. Ciekawe, kim była ta osoba, która przy rejestracji prosiła, aby wszystko przynieść? No nieważne. W każdym razie z opowieści Agatki wiem, że badanie było bardzo sympatyczne i pani była bardzo miła. Mój mąż co prawda musiał popisać się znajomością takich informacji jak: czy dziecko urodziło się o czasie, ile dni było w szpitalu i ile ważyło, ile dostało punktów itd. I chociaż jest mężczyzną doskonale sobie z tym poradził. Ale na wszelki wypadek zanotował pytania i swoje odpowiedzi, aby je skonsultować ze mną. Bo któryż mężczyzna pamięta takie rzeczy i to po 11 latach ;)