czwartek, 18 listopada 2010

Czym są bajki i czego uczą?

Dzisiaj na polskim przerabiałyśmy "Co starają się nam przekazać bajki". Z tej okazji, jakby to nazwała mama - napisałam krótki tekst na ten temat.

Agata Sumisławska
Czym są bajki i czego uczą?

Bajki to krótkie opowieści, przez które autor stara się przekazać wartości oraz zachęcić do zmiany postawy. Bajki zawierają morał, czyli pouczenie, które czytelnik powinien wprowadzić w swoje życie. Uczą jak postępować, jaką mieć postawę. W wielu postacie ludzkie wchodzą z skóry zwierząt, aby ułatwić nam odczytanie o co chodzi autorowi. Bardzo dobrym tego przykładem są wiersze Ignacego Krasickiego, na przykład „Pan i Pies”, „Jagnię i Wilcy”.
Wymienione powyżej bajki uczą o tym że wiele razy osoby niewinne zostają karane przez te o dużej władzy „za nic”, lub za coś za co powinny zostać wynagrodzone, druga bajka mówi o napaści na osobę bezsilną przez kogoś o większej sile. Czyli krótko mówiąc bajki przekazują to że wiele razy jesteśmy niesprawiedliwi, nieuczciwi i zwyczajnie chamscy.

środa, 17 listopada 2010

Zdjęcia z Powązek

Dzisiaj był kolejny dzień, jak każdy. Wypróbowałyśmy tą metodę bez fiszek i jest mniej pisania, ale można też się doszukać minusów - ale w końcu nawet fiszki je miały :)
W poprzedniej notce mama pokazała Wam zdjęcia nocą pałacu prezydenckiego i bramy na Cmentarzu w Powązkach, a ja uzupełniam jej post, pokazując Wam moje art fotki.





Maraton w biegach

Cmentarz

Jako dawna morska harcerka, szczególnie na to zwróciłam uwagę


wtorek, 16 listopada 2010

Starówka nocą

Dzień przed Świętem Niepodległości wybraliśmy się na warszawską starówkę. Chciałam zobaczyć iluminacje na ścianach pałacu prezydenta, ale niestety ich nie było. Za to pałac i wiele innych budynków było pięknie oświetlonych. Mimo późnej godziny (do domu wróciliśmy po północy) po ulicach spacerowało bardzo dużo ludzi. Tylu, że aż byłam zaszokowana - jakby to nie była noc, ale dzień. Poniżej wrzucam zdjęcia - chyba każdy wie, jakie budynki przedstawiają.
Przed Pałacem Prezydenckim
Zamek Królewski



Na drugi dzień poszliśmy sobie na stare Powązki. Taki dzień zadumy i wspomnienia, że to co mamy teraz zostało nam przygotowane przez tych, którzy byli przed nami. 

Brama na cmentarz Powązkowski
Idąc na Powązki (tramwaje nie jechały ;(  kibicowaliśmy uczestnikom biegu niepodległościowego.  Przeżyłam swego rodzaju kulturowy szok - wzdłuż trasy było bardzo dużo ludzi i bez względu na to, kto biegł wszyscy byli oklaskiwani i wszystkim kibicowano. Bardzo sympatycznie.

6 godzin nauki, czyli krok do przodu

Tym razem to nie mama ale ja piszę :) Warto by się w takim razie na początek krótko przedstawić - mam na imię Agata, mam 13 lat. Jak już wiecie z ostatniego posta mamy uczę się w domu i od niedawna zamieszkuję Warszawę. Postanowiłyśmy razem prowadzić bloga, mimo że w większej części należy od do mamy - ja mam własny :)

Od niedawna pracujemy w nowym systemie. Polega on na uczeniu się 6 godzin dziennie. Bardzo mnie to motywuje do nauki, nie chce mi się obijać, gdyż każda przerwa (nawet najkrótsza) nie jest wliczana do tego czasu. Przez 6 godzin czysto się uczę. Na razie idzie dobrze, bardzo się staram.
Niedługo chcemy również spróbować moich sił w nauce bez fiszek, gdyż uzupełnianie (i przygotowywanie) ich zajmuje bardzo dużo cennego czasu.
Staramy sobie zorganizować również wf, ale szczerze powiedziawszy nie bardzo nam wychodzi, gdyż jestem chora, nie mogę więc iść na basen i biegać w dresie po uliczkach Kabat.

Staramy się również poznawać miejsce naszego zamieszkania - byłyśmy już na Powązkach oraz widziałyśmy maraton w biegach na rolkach i rowerach. Powiem Wam że zgadzam się z tym że Warszawa jest piękna i tępię informacje o tym jaka to ona straszna i zasmolona.

Las Kabacki

Osiedle koło nas
Te zdjęcia zrobiłam kiedy w końcu kupiłam sobie własny aparat, na naszym zarazem pierwszym wspólnym spacerem po okolicy.

Trochę o nas

Dla większości rodziców edukacja ich dzieci jest bardzo ważną kwestią. My jesteśmy jedną z tych nielicznych w Polsce rodzin, które edukację swojej młodszej córki wzięli w swoje ręce. Aga trzeci rok nie chodzi do szkoły i uczy się w domu. O tym dlaczego i jak to się stało można przeczytać na moim "starym" blogu klikając tutaj

Niedawno przeprowadziliśmy się z Gorzowa Wielkopolskiego do Warszawy, ale nadal kontynuujemy naukę w domu. Zmiana jest duża dlatego postanowiłam "na nowej drodze życia" pozmieniać trochę drobnych rzeczy. Bo skoro już zmieniłam miasto, mieszkanie, pracę (czyli w tej chwili nie pracuję), kościół, moja starsza córka przeprowadziła się do Gdyni, a młodsza jest już w gimnazjum, to przy tych wielkich zmianach mogę zmienić też mniejsze rzeczy takie jak zegarek czy .... adres bloga. 

Ten blog będzie trochę inny niż mój poprzedni ponieważ będę w nim także pisać o poznawaniu Warszawy - jako ktoś kto w kwiecie wieku przybył do tego miasta. Powiem od razu, że nigdy nie chciałam mieszkać w Warszawie. Młodość spędziłam w Trójmieście i zawsze tęskniłam do tego miejsca. Ale teraz zaskakuję samą siebie. Już pierwszego dnia poczułam się w Warszawie jak w domu i czuję się tutaj jak najbardziej na miejscu.  Nie chcę patetycznie pisać "zakochałam się w Warszawie" - ale tak to wygląda. To miasto jest niesamowite - zwłaszcza jak się pomyśli, że odrodziło się jak feniks z popiołów. 

Przewaliłam całego mojego starego bloga tutaj, aby mieć wszystko razem. Każdego, kto ma ochotę czytać starsze posty,  zapraszam do czytania.

niedziela, 15 sierpnia 2010

"Stabilizacja" - czyli wszystko jak zawsze

Niektórzy z rodziców tęsknią już do września, bo wtedy wszystko wskoczy w swoje tryby i wróci do normy. Ja też czekam, ale moja stabilizacja, jest zaprzeczeniem wszelkich istniejących stabilizacji. Nas jak zwykle czekają zmiany i to duże, bardzo duże.

Po pierwsze Ania wyjeżdża do szkoły do Gdyni. Stwierdziła, że nie wiąże swojej przyszłości ze sztuką i pożegnała się z Liceum Plastycznym. Ja natomiast stwierdziłam, że skoro tak, to powinna zacząć liceum od klasy pierwszej, gdyż oni w plastyku, byli bardzo daleko z materiałem (pod koniec roku byli gdzieś tam, gdzie licea były w listopadzie), mając dużo mniej godzin przedmiotów ogólnych. Ania pewnie by nadgoniła to wszystko, ale doszliśmy do wniosku, że po co ma zarywać noce i być sfrustrowana. I tak, gdyby została w plastyku, maturę zdawałaby 4 lata po skończeniu gimnazjum, więc to w zasadzie nie robi różnicy. Tak więc brała udział w rekrutacji tak jak wszyscy gimnazjaliści i dostała się do swojej wymarzonej szkoły - III LO w Gdyni. Tak więc moje starsze dziecko wyfruwa już z gniazda i pewnie do niego będzie wracać już tylko jako gość.

Ale to nie wszystko. W między czasie Marek dostał propozycje pracy nad pewnym projektem w Warszawie. Już tam jest i pracuje. I wszystko wskazuje na to, że będzie to praca "na dłużej". Tak więc w Gorzowie zostaję z Agatką i zwierzakami. Przynajmniej na razie. Bo nie wyobrażam sobie życia rodzinnego w takim rodzieleniu - e-rodzina Simsy4 ;) Wszystko dzieje się tak szybko, że nawet nie zdążyliśmy dobrze się zastanowić jak to ugryźć. W każdym razie doszliśmy do wniosku, że najlepiej będzie jeśli sprzedamy mieszkanie i przeniesiemy się obie do Warszawy. Właściwie to możemy to zrobić w każdej chwili - ot dobrodziejstwo edukacji domowej - rok szkolny nie wyznacza nam rytmu przeprowadzek. A do tego ja w tym roku szkolnym będę na urlopie bezpłatnym, więc mnie także praca nie trzyma w miejscu. Będzie to nasza 13 albo 14 przeprowadzka, więc żadna nowość. Miasta też zmienialiśmy jak rękawiczki. Warszawa będzie 5 miastem (nie licząc 2 miesięcy mieszkania na wsi w Rakowcu). Ale prawdę mówiąc nie spodziewałam się, że wyląduję w Warszawie.

Czyli - Sprzedaję mieszkanie w Gorzowie - jacyś chętni?

czwartek, 8 lipca 2010

Ach.... wakacje

Ania na obozie we Lwówku Śląskim. Aga z harcerzami nad morzem. Rodzice w domu odpoczywają.

Agatka jak wróci na pewno coś napisze o obozie. Mam nadzieję, że szefostwo obozu tym razem dało temat przewodni taki, że nikt z moich czytelników nie obrazi się na mnie, ani nie oburzy, jak to miało miejsce po biwaku. Jakby nie patrzeć nie mam na to wpływu. Ale te sytuacje pokazują, że zawsze, gdy oddajemy nasze dziecko na wychowanie komuś innemu (nawet na trochę), to nie mamy wpływu na wiele rzeczy. Czasami możemy walczyć o zmiany, ale często o wielu rzeczach po prostu nie wiemy a na inne zwyczajnie nie mamy wpływu.